Zespół

Nasi ludzie naszą siłą!!! Podstawowym kapitałem firmy są zdolni, młodzi, kreatywni ludzie wnoszący wiedzę i doświadczenie z różnych dziedzin nauki. Mamy zatem w naszym zespole zarówno marketingowców, finansistów, a także informatyków i psychologów. Dzięki takiemu dobraniu pracowników jesteśmy elastyczni, oraz widzimy problem z kilku perspektyw. Mając tak dobrany zespół nie opieramy się na istniejących standardach nauczania, my je stwarzamy.

Nasi trenerzy to osoby, które w życiu zawodowym osiągnęły już sukces. Teraz dzielą się z innymi jak być najlepszym. Wśród trenerów są tez osoby związane z uczelniami wyższymi, mające doświadczenie w przekazywaniu wiedzy i robiące to od lat.

Marcin - twierdzi, że jest informatykiem, nikt mu nie wierzy, ponieważ nie nosi okularów i nie ma pryszczy. Umie zrobić Internet siekierką i naprawić drukarkę pięścią. Największy fan Bruce'a Lee, sam powoli staje się żółty i skośny, aby zbliżyć się ideałem do swojego mistrza. Obgryza wszystko co leży pod ręką ołówki, długopisy, paznokcie, blaty stołowe, talerze porcelanowe... Wypija hektolitry kefirów, dzięki czemu odratował kilka upadających mleczarni.
Adam - drugi informatyk i programista, też nie nosi okularów. Na biurku trzyma dużo monitorów, co oznacza, że ma niespotykanie podzielą uwagę albo trzeba go podkablować do szefa, że zużywa więcej prądu niż wszyscy. Jest najmłodszym członkiem załogi, dlatego starsi stażem starają się go obarczać częścią swoich obowiązków. Z tego powodu przychodzi pierwszy i wychodzi jako ostatni. Parzy okropną kawę.

Trenerzy - wymądrzają się i denerwują ludzi z biura, bo jeżdżą po szkoleniach i znają położenie innych miejscowości niż Trójmiasto. Nikt ich nie lubi, bo chodzą w garniturach i nie korzystają z usług komunikacji miejskiej.
Michał(zarządzanie strategiczne i marketing) - chyba jest szefem, wskazywałby na to napis na jego kubku. Używa trudnych słów, mówi niewyraźnie, a potem bardzo wyraźnie wykrzykuje obelgi w stronę zastraszonej kadry. Miłośnik gadżetów i sprzętu elektronicznego, jakby mógł przerobiłby się na wielkiego iPoda. Uważa się za ostatniego żyjącego grungeowca, a jak nikt nie podsłuchuje, włącza sobie po cichu Franka Sinatrę.
Robert(zarządzanie i marketing) - najcięższa noga na Pomorzu. Trasę z Gdańska do Warszawy, zapakowany stertą laptopów i materiałów szkoleniowych robi w 3 godziny włącznie z przerwą na tankowanie i wciągnięcie hot doga w Olsztynku. Gdyby nie był marketingowcem, byłby piłkarzem. Obecnie ambicje z boiska przenosi na swoje i nie tylko życie zawodowe. Jego York to najgroźniejszy pies w Gdyni, kynolodzy, w związku z tym, rozważają wciągnięcie tej rasy na listę psów niebezpiecznych .
Wojtek(finanse) - tenisista, trzyma w swoim salonie plakaty ze spoconą Szarapową i Vondrackovą. Rakietę tenisową trzyma, w odróżnieniu od nas, prawidłowo, nigdy nie odbija piłeczek rączką. Jest skarbnicą wielu tekstów, przez które lubimy go jeszcze mniej. Próbka kilku: ”Ja wiem, bo dużo czytam” albo „O czym będziemy gadać jak wszystko wiemy?”. Wierzy w siebie i jest pewien, że kiedyś będą pisać o nim wszystkie dzienniki.
Marta(marketing i sprzedaż) - dziewczyna z Mazur, ale wychowana nad morzem niedaleko plaży, gdzie podtapiała warszawskich turystów spuszczając im powietrze z materaców. Do dziś ma dożywotni zakaz wstępu na większość kąpielisk. W domu uważana za nieco szaloną, ponieważ nowe techniki sprawdza na mężu, dzieciach i parze emerytów zza płotu.